Co się dzieje w tej podstawówce? Rodzice niepełnosprawnego ucznia zawiadomili prokuraturę

Rodzice 14-letniego chłopca, ucznia podstawówki w Izdebniku, oskarżyli szkołę o dyskryminację ich niepełnosprawnego syna. Do prokuratury wpłynęło w tej sprawie zawiadomienie. Ich zdaniem chłopiec nie może korzystać w pełni ze swoich praw. Ma zakaz wstępu do świetlicy, biblioteki, a lekcje indywidualne organizowano dla niego… w remizie OSP.
Do Prokuratury Rejonowej w Wadowicach wpłynęło zawiadomienie rodziców 14-letniego chłopca o popełnieniu przestępstwa przez władze wiejskiej szkoły podstawowej w Izdebniku w gminie Lanckorona.
W zawiadomieniu pani Iwona M., matka 14-letniego chłopca, zarzuca Teresie Łabędź, dyrektor szkoły, że ta dyskryminuje jej niepełnosprawnego syna. Jej zdaniem, dyrektorka jako funkcjonariusz publiczny nie dopełnia swoich obowiązków i działa na szkodę dziecka.
Chodzi o to, że mój syn nie może korzystać ze swoich praw. Nie może korzystać osobiście z biblioteki, jest wykluczany z wycieczek szkolnych, a takż w zajęciach z rówieśnikami. Ze względu na swoją niepełnosprawność miał mieć zorganizowane zajęcia w domu, ale nauczycielki prowadziły zajęcia w remizie OSP- mówi nam pani Iwona.
Chłopiec ma nadpobudliwość ruchową, ma problemy z komunikowaniem się, w sytuacjach stresowych może reagować gwałtownie. Lekarze określają, że jego niepełnosprawność ma stopień umiarkowany. Dokładnie nie wiadomo, co mu dolega, nadal jest diagnozowany. Mimo to jest samodzielny.
Jak informuje nas matka, rodzice przystali na skierowanie chłopca na zajęcia indywidualne. Problemem okazał się jednak dojazd nauczycielek z wiejskiej szkoły do domu chłopca oddalonego o 18 km.
:: Fragment pisma Rzecznika Praw Dziecka do rodziców:

Kontrola Małopolskiego Kuratorium Oświaty potwierdziła część nieprawidłowości. Rzeczywiście. Przez długi czas chłopiec był zmuszany do przyjazdu na zajęcia indywidualne (według matki odbywały się w remizie OPS w Izdebniku). Kuratorium uznało takie działania za niedopuszczalne. Uznano jednak, że dyrektorka szkoły nic o tym nie wiedziała, a karami porządkowymi zostały ukarane nauczycielki, które lekcje przeprowadzały.
Raz było tak, że nawet w remizie nie było miejsca, bo sołtys zbierał podatki i stwierdzono, że lekcje mają się odbywać u księdza na parafii – dodaje pani Iwona.
Matka wyjaśnia, że od dwóch lat, bezskutecznie stara się zmusić dyrekcję, by ta zezwalała synowi na kontakt z kolegami i koleżankami z klasy. W jej obronie interweniował nawet Rzecznik Praw Dziecka. Obecnie chłopiec ma już zajęcia indywidualne w domu, a nauczycielki dojeżdżają na zajęcia do domu.
Tymczasem szkoła w Izdebniku uznaje, że wszystkie aspekty realizacji nauczania indywidualnego chłopca organizowane są zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej oraz w oparciu o orzeczenie o potrzebie nauczania indywidualnego, które wydane zostało ze względu na stan zdrowia ucznia uniemożliwiający uczęszczanie do szkoły.
Dyrektorka Teresa Łabędź placówki nie komentuje oskarżeń rodziców. Tymczasem prokuratura nie postanowiła jeszcze, czy w tej sprawie zostanie wszczęte śledztwo.
Czytaj więcej
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl