#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Handlarz złotem z Andrychowa ukarany. Twierdzi, że nie chciał oszukiwać

Na trzy lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na osiem lat sąd skazał Michał J. za oszustwo znacznej wartości, przywłaszczenie ośmiu uncji złota oraz prowadzenie parabankowej działalności bez zezwolenia.

W Sądzie Okręgowym w Krakowie zakończył się proces 32-letniego Michała J., handlarz złotem z Andrychowa, którego wadowicka prokuratura oskarżyła o oszustwo znacznej wartości. Mężczyzna przyznał się do winy.

Sąd wymierzył mu karę trzech lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na osiem lat. Jednocześnie został zobowiązany do naprawienia szkód, który wyrządził swoim kontrahentom.

Jak wyliczyła prokuratura Michał J. jest winny pokrzywdzonym ponad siedem milionów złotych. To było największe oszustwo finansowe w powiecie wadowickim.

Michał J. prowadził sklep w Andrychowie i jednocześnie handlował sztabkami złota i srebra przez Internet od 2009 roku.

Na początku wszystko szło dobrze. Ludzie zamawiali towar, wpłacali gotówkę, a prowizja wpadała na konto andrychowianina. Nikt nie zauważył, że nie ma on pozwolenia na taki interes. Gotówka, którą wpłacali jego kontrahenci na tzw. złoto lokacyjne inwestowana była przez niego dalej. Umowy sprzedaży opierał na dostarczeniu towaru z odroczonym o 45 dni robocze terminem dostawy. Jak ustaliła prokuratura, klienci płacili i cierpliwie czekali, gdy tymczasem sprytny handlarz wydawał ich pieniądze na swoje potrzeby lub inwestował na giełdzie.

Przez pierwsze dwa lata nie miał kłopotów, bo na rynku był popyt na złoto inwestycyjne. Problemy pojawiły się w 2011 roku, gdy rynek się załamał, a andrychowianin miał kłopoty z realizacją zleceń.

W 2012 roku po wielu miesiącach trudności do sklepu Michała J. wkroczyła prokuratura. Śledczy zabezpieczyli dokumenty, komputery. Ich reakcję wywołały zawiadomienia, które wpływały na Michała J. Z całego kraju.

W tej sprawie pokrzywdzonych było aż 226 osób fizycznych i firm, które kupiły złoto w sklepach oskarżonego i mimo wpłaconych pieniędzy towaru nie otrzymały. Łącznie oszustwo opiewało na kwotę ponad 7,2 milionów złotych, część z tej kwoty udało się odzyskać – mówi nam prokurator rejonowy w Wadowicach Jerzy Utrata.

Po tym jak sprawą zainteresowała się policja Michał J. zawiesił swoją działalność. Od początku przyznawał się do winy. Twierdził, że nie miał złych zamiarów wobec swoich kontrahentów i nie chciał ich oszukiwać. Zarówno podczas przesłuchań jak i w sądzie zapewnił, że zwróci wszystkie pieniądze.