#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Kto odpowie za osuwiska? Sąd nakazał prokuratorom wznowienie śledztwa

Prokuratorzy jeszcze raz sprawdzą, czy urzędnicy przypadkiem nie zawalili i nie dopełniając obowiązków przyczynili się do dramatu wielu rodzin, które straciły majątki przez osuwiska.

Prokuratura Rejonowa w Wadowicach będzie musiała jeszcze raz zająć się sprawą osuwisk w Lanckoronie. Sąd nakazał wnikliwe zbadanie sprawy i czy przy zabezpieczeniu terenów osuwiskowych w tej miejscowości nie doszło do popełnienia przestępstwa przez urzędników gminnych. Sąd tym samym przychylił się do zażalenia na postanowienie prokuratury o odmowie wszczęcia śledztwa.

Zażalenie do sądu złożył radny i były kandydat na wójta Krzysztof Chorąży. W lutym zeszłego roku Krzysztof Chorąży z Lanckorony złożył do Prokuratury Rejonowej w Wadowicach zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez wójta gminy Zofię Oszacką. Zdaniem Chorążego, pani wójt nie dopełniła swoich obowiązków i przez zaniechania w przeszłości przy zabezpieczeniu osuwisk doprowadziła do katastrofy budowlanej poprzez stworzenie zagrożenia życia i zdrowia wielu ludzi oraz utraty mienia w znacznych rozmiarach.

Prokuratura po analizie dokumentów odmówiła wszczęcia śledztwa. Odmowę uzasadniła stwierdzeniem, że osuwisko było zjawiskiem wynikłym z działania niszczących sił przyrody.

Tymczasem Krzysztof Chorąży nadal domaga się ustalenia, czy wójt należycie wykonała zalecenia wcześniejszych ekspertyz geologów, wskazujących sposoby zapobiegnięcia ewentualnej katastrofie budowlanej.

Sąd uznał, że w nowym postępowaniu prokuratorzy powinni te informacje sprawdzić. W ocenie sądu materiał dowodowy jednoznacznie przemawia za tym, iż decyzja odmowy wszczęcia śledztwa była przedwczesna.

Przypomnijmy. W maju 2010 roku w Lanckoronie doszło do usuwania się ziemi m.in. w przysiółku Łaśnica, gdzie mieszka radny. W wyniku silnych opadów atmosferycznych ziemia na zboczach w Łaśnicy osunęła się niszcząc wiele domów i rujnując majątki rodzin. Po tym wydarzeniu zabezpieczeniem usuwisk zajęli się geolodzy. Jak wskazuje jednak radny, przed 2010 rokiem dochodziło do podobnych zagrożeń, między innymi w 2001 roku i gmina mogła działać w tej sprawie bardziej skutecznie.