#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Mieszkańcy w Ponikwi chcą, by były proboszcz opuścił parafię. Tracą już nerwy, wezwano policję

Kilka radiowozów i kilkadziesiąt osób na plebanii w Ponikwi. Mieszkańcy wsi po raz kolejny pokazali byłemu proboszczowi, co myślą.

Od ładnych kilku miesięcy mieszkańcy Ponikwi walczą o to, by ich były proboszcz przeniósł się z plebanii do miejsca, które mu wyznaczono, czyli domu dla emerytowanych księży w Makowie Podhalańskim. Póki co pokój jest podobno w remoncie, dlatego od kilku tygodni termin przeprowadzki księdza Henryka jest przesuwany.

Dlaczego sytuacja aż tak się zaostrzyła?

Mieszkańcy twierdzą, że były proboszcz nie spełniał swojej posługi tak jak trzeba.

Potrafił w czasie mszy powiedzieć o parafianach złe rzeczy. To nie jedyne jego przewinienie. Kiedyś miał sprawę w sądzie, ponieważ źle obchodził się z dzieckiem w szkole – mówi nam mieszkanka Ponikwi.

Po licznych interwencjach mieszkańców Ponikwi w kurii proboszcz został odwołany. Mógł zostać na parafii.

Niestety były proboszcz cały czas miał duży wpływ na parafię, tak nie może być – mówią nam mieszkańcy, którzy wyprosili w kurii by ta wysłała księdza do domu starości w Markowie Podhalańskim.

Termin przeprowadzki kilka razy był przesuwany. Ostatni minął 20 sierpnia. To spowodowało, że mieszkańcy drugi raz pojawili się w proteście pod plebanią. W środę (28.08) wieczorem musiała interweniować policja. Wcześniej do podobnej interwencji, ale mniej licznej doszło w lipcu.

Jak poinformował aspirant Dariusz Stelmaszuk w czasie interwencji mieszkańcy i ksiądz doszli do porozumienia.