#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Mord w Spytkowicach. Zabójca nie trafi do więzienia, zamkną go w psychiatryku

Mirosław M. podejrzany o zabójstwo w Spytkowicach matki i siostry nie skończy w więzieniu, ale w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Prokuratura zapowiedziała umorzenie postępowania w sprawie zabójstwa dwóch kobiet w Spytkowicach.

Zakończyła się obserwacja psychiatryczna podejrzanego o zabójstwo Miroslawa M.  Biegli lekarze uznali, że jest niepoczytalny.  Ekspertyza biegłym została wykonana na zlecenie prokuratury w Wadowicach, która prowadzi w tej sprawie śledztwo. Swoją opinię sporządzili lekarzy psychiatrzy i psycholog.

To oznacza, że nie będzie orzeczona wobec niego kara, natomiast prokuratura skieruje do sądu wniosek o umorzenie postępowania i orzeczenie wobec niego środka zabezpieczającego, czyli umieszczenia go w szpitalu psychiatrycznym – mówiła w piątek  w Radiu Kraków Oliwia Bożek-Michalec, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

Zwłoki dwóch kobiet policja znalazła 3 kwietnia 2024 roku   w jednym z domów prywatnych w Spytkowicach w powiecie wadowickim. Śmierć nastąpiła dzień wcześniej. Ofiary to 73-letnia kobieta i jej 48-letnia córka. Sekcje zwłok wskazywały, że zostały zamordowane. Obie miały urazy od uderzenia siekierą. Policjanci znaleźli ją na miejscu zbrodni.

Według prokuratury sprawcą zabójstw jest Mirosław M., syn i brat ofiar. Mężczyzna zaraz potem wyjechał do Niemiec.

Wadowicka prokuratura rejonowa 4 kwietnia wydała postanowienie o postawieniu M. dwóch zarzutów zabójstwa. W tym samym dniu śledczy wystąpili do sądu w Wadowicach o aresztowanie Mirosława M. Sąd przychylił się do ich wniosku. Krakowski sąd okręgowy 5 kwietnia wydał europejski nakaz aresztowania.

Mężczyznę 7 kwietnia zatrzymała policja w Nadrensee w Niemczech. Trafił do aresztu. Zgodę na jego wydanie Polsce podjął tamtejszy sąd. 19 czerwca został wydany Polsce i trafił do aresztu śledczego w Jeleniej Górze, a potem do Wadowic.

Podczas pierwszego przesłuchania przez śledczych z Wadowic 54-latek nie przyznał się do winy. Złożył jedynie bardzo skrótowe wyjaśnienia. W Polsce za zabójstwo grozi kara więzienia nie krótsza niż 8 lat, 25 lat i dożywocie.