#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Nie mogą wyciąć dębu, bo rośnie na nim grzyb cenniejszy niż złoto

Do starostwa w Wadowicach dotarła petycja podpisana przez 200 mieszkańców Kleczy Górnej, Barwałdu Dolnego i Łękawica. Domagają się wycięcia starego dębu rosnącego na skraju drogi powiatowej. Wcześniej inni mieszkańcy protestowali przeciwko jego wycięciu.

W starostwie w Wadowicach załamują ręce. Remont drogi powiatowej z Kleczy Górnej do Stryszowa robi się coraz bardziej skomplikowany. To wszystko za sprawą rosnącego na skraju drogi wiekowego dębu.

Remont zakładał wycięcie dębu szypułkowego o obwodzie 514 cm. Okaz rośnie w pasie drogi powiatowej w Kleczy Górnej. Jest to drzewo o wymiarach pomnikowych, które dla dębów wynoszą 300 cm. Zdaniem części mieszkańców drzewo jest wyjątkowe. W powiecie wadowickim są tylko dwa dęby pomniki przyrody większe od tego okazu, a w całym województwie małopolskim 115.

Dlatego mieszkający w sąsiedztwie dębu protestowali przeciwko jego wycięciu. Pisaliśmy o tym Tutaj.

Starosta Mirosław Sordyl chwilowo wstrzymał się chwilo z wycięciem drzewa. Urzędnicy zamówili ekspertyzę dendrologiczną.

Jak się okazuje, sprawa dębu jeszcze bardziej się skomplikowała.

W międzyczasie grupa mieszkańców, która dowiedziała się, że drzewo może pozostać w pasie drogi, postanowiła zaprotestować.

Ze względów bezpieczeństwa nowa grupa protestujących domaga się wycięcia dębu. Uważają, ze jeśli dąb pozostanie w miejscu zwężenia drogi, to wówczas będzie stanowił zagrożenie dla jeżdżących tą trasą samochodów.

Uzyskaliśmy informację w starostwie powiatowym, że ten odcinek drogi będzie przeprojektowany. Będzie zwężka lub droga będzie przesunięta, na tym odcinku nie będzie chodnika i drzewo nie zostanie wycięte. Wygoda jednego mieszkańca jest tutaj stawiana ponad dobrem ogółu. Dodam, że w sąsiedztwie znajduje się kamieniołom Barwałd, który generuje ruch dużych ciężarówek. Razem z innymi mieszkańcami okolicy nie zgadzamy się na takie rozwiązanie – napisała do nas pani Magdalena, która włączyła się w akcję protestu.

Mieszkańcy zebrali pod swoją petycję do starostwa 200 podpisów.

W starostwie w Wadowicach nie mają dobrych wieści dla protestujących. Rzeczywiście dom może zyskać ochronę, ale nie ze względu na upór sąsiadów, którzy nie chcą jego wycięcia. Cenną ochroną dla dębu jest grzyb, który na nim wyrósł.

Na drzewie znajduje się stanowisko żagwicy listkowatej, czyli chronionego grzyba znajdującego się na Czerwonej Liście Roślin i Grzybów Polski ze statusem V, czyli zagrożony wymarciem. Na zniszczenie takiego siedliska wymagana jest derogacja RDOŚ – informowała już jakiś czas temu Aleksandra Piotrowska, która badała przypadek dęba z Kleczy Górnej pod względem przyrodniczym.

Rzeczywiście. Ekspertyzy potwierdziły występowanie unikatowego grzyba na dębie w Kleczy Górnej.

W Polsce żagwica listkowata jest rzadka. Do 2020 r. podano około 130 jej stanowisk. Żagwica listkowata to grzyb jadalny. Podobno bardzo smaczny. Jednak zbieranie jest zabronione. To także grzyb leczniczy. Działa przeciwwirusowo, przeciwnowotworowo, przeciwbakteryjnie. Reguluje ciśnienie krwi.

Ekstrakty z żagwicy listkowatej są skuteczne także w leczeniu: zakażeń bakteryjnych i wirusowych, AIDS (HIV), cukrzyca typu I, nadciśnienia, hipercholesterolemii i infekcjach dróg moczowych. Grzyb  jest uprawiany dla potrzeb przemysłu farmakologicznego. Jeden jego gram kosztuje 360 zł.

Co teraz?

W starostwie powiatowym w Wadowicach mają pomysł, by wystąpić do RDOŚ w Krakowie o zgodę na wycięcie drzewa i przeniesienie grzyba w inne miejsce. O dalszym losie dębu i grzyba będziemy informować.