Ogień z paluszków mógł zniszczyć fabrykę wartą 120 mln złotych

Dużym sukcesem zakończyła się nocna akcja gaszenia pożaru u producenta pasz w Spytkowicach. Strażacy powstrzymali ogień w hali magazynowej i nie pozwolili na przedostanie się żywiołu na resztę zakładu. Dzięki temu uratowali fabrykę wartą 120 mln zł.
Aż 135 strażaków z 35 zastępów broniło w nocy zakładów paszowych De Heus w Spytkowicach. Trwającą blisko dziewięć godzin akcję mimo wszystko można uznać za udaną.
Ugasiliśmy pożar w hali magazynowej, w której go zastaliśmy i nie dopuściliśmy do przejścia żywiołu przez ścianę do składu materiałów tłuszczów zwierzęcych. W tych pomieszczeniach znajdowało się pięć zbiorników tłuszczów płynnych, z czego każdy miał po 65 tysięcy litrów. Przy wysokiej temperaturze mogło dojść do szybkiego rozszerzenia się pożaru na pozostałe części zakładu, halę produkcyjną i silosy, a wtedy trudno było by go już zatrzymać – informuje Paweł Kwarciak, komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Wadowicach, który dowodził nocną akcją w Spytkowicach.
Jak wstępnie ustalono, ogień zaprószył się w hali magazynowej, w której przechowywane były półprodukty do wyrobu pasz. Pożar objął skład 40 ton paluszków i ciastek przywiezionych tutaj z Lajkonika w Skawinie. W produkcji przetwarzane są przez fabrykę w Spytkowicach na paszę zwierzęcą. Jak wyliczyła straż, w krytycznym momencie żywioł opanował około 350 metrów kwadratowych powierzchni hali ze zgromadzonymi tutaj paluszkami i ciastkami.
Straty właściciela wyliczono na około miliona złotych. Zniszczona została hala magazynowa jej dach oraz pomieszczenia socjalne. Dzięki temu, że udało się powstrzymać pożar w miejscu, gdzie doszło do jego wybuchu, uratowano pozostały majątek fabryki wart około 120 milionów złotych.
Strażakom z Wadowic pomagały posiłki z innych powiatów, z Oświęcimia, Skawiny i Krakowa. W akcję zaangażowano wszystkie jednostki OSP z gminy Spytkowice, druhów z jednostek OSP z całego powiatu wadowickiego z Krajowego Systemu Ratowniczo – Gaśniczego. W odwodzie znajdowały się wozy ze środkiem pianotwórczym, który miał być użyty na wypadek wybuchu w magazynach z tłuszczem zwierzęcym. Jak przekazał nam komendant straży, pożar w zakładzie w Spytkowicach to największe tego typu zdarzenie w powiecie wadowickim w tym roku.
Akcję ratowniczą wadowickich strażaków ułatwił fakt, iż niecały miesiąc temu przeprowadzili w tym zakładzie ćwiczenia na wypadek podobnych zagrożeń. Dzięki temu mieli bardzo dobre rozpoznanie logistyczne.
Dla nas ten zakład był znany. To, że ćwiczymy na obiekcie ma bardzo duże znaczenie, to znacznie przyspiesza prowadzenie działań, pozwala zaoszczędzić cenne minuty – mówi komendant Paweł Kwarciak.
Po zakończonej akcji strażaków w fabryce w Spytkowicach trwa intensywne usuwanie skutków zniszczeń. Policja we współpracy z biegłymi z zakresu pożarnictwa prowadzi śledztwo w sprawie przyczyn pożaru. Zadaniem śledczych jest ustalenie jak doszło do samozapłony w składzie paluszków i ciastek.
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








