Prokuratura sprawdzi pożar w Lidlu w Wadowicach. „Niebezpieczne zjawisko, dowódca miał świetną intuicję”

Biegły sądowy wyjaśnił przyczynę pożaru, my już swoje zrobiliśmy – poinformował nas Paweł Kwarciak, komendant PSP w Wadowicach. Pogorzelisko od dwóch dni zabezpiecza firma ochroniarska przed szabrownikami, policja pod nadzorem prokuratury prowadzi śledztwo, a kierownictwo Lidla zastanawia się nad odbudową sklepu.
Strażacy z Wadowic nie zajmują się już wyjaśnieniem przyczyny pożaru w supermarkecie Lidl.
W momencie, gdy wchodzi policja i prokuratura nasze służby nie mają tutaj nic do roboty. To normalna procedura. Sprawą określenia bezpośredniej przyczyny tego pożaru najpewniej zajmie się biegły sądowy – powiedział nam Paweł Kwarciak, komendant powiatowy PSP w Wadowicach.
Pożar w supermarkecie Lidl w Wadowicach prawdopodobnie rozwijał się pomiędzy stropem, a dachem i miał charakter ukryty. Być może doszło tutaj do spięcia instalacji elektrycznej. Prawdopodobnie ogień rozprzestrzeniał się początkowo bez wiedzy osób przebywających wewnątrz hali supermarketu.
Zachowanie pracowników sklepu, ochrony i klientów zasługuje na pochwałę, ponieważ gdy tylko zorientowali się o zagrożeniu bez większej paniki ewakuowali się ze sklepu i wezwali nas na pomoc – mówi komendant.
Jak dodał podczas akcji ratunkowej strażacy napotkali na trudny moment. Doszło do niego, gdy pożarnicy weszli do wnętrza supermarketu i nie mieli jeszcze świadomości, gdzie znajduje się główne źródło pożaru.
Doszło do takiego niebezpiecznego zjawiska, które my określamy jako „ciąg wsteczny płomieni”. Wówczas dowódca akcji, który zorientował się, że za chwilę może dojść do uwięzienia strażaków wewnątrz sklepu, natychmiast ich wycofał . Chwilę potem zawalił się dach. Muszę powiedzieć, że dowódca miał naprawdę świetną intuicję – powiedział nam Paweł Kwarciak.
Centrala Lidl w Polsce poleciła uporządkować teren pogorzeliska i zastanawia się nad odbudową sklepu w Wadowicach. Jednoczenie obszar przed szabrownikami zabezpiecza cały czas firma ochroniarska.
W poniedziałkowych działaniach ratowniczych brało udział trzydzieści pięć pojazdów jednostek ochrony przeciwpożarowej oraz stu trzydziestu trzech strażaków, cztery psy ratownicze, a także służby wspomagające burmistrza Wadowic , policji, pogotowia energetycznego i gazowego. Gaszenie pożaru prowadzone było w wyjątkowo niesprzyjających warunkach atmosferycznych (wiatr, niska temperatura, opady śniegu) i zakończyło się po około dziesięciu godzinach zmagań z żywiołem.
Najważniejsze, że nikt z użytkowników tego obiektu nie ucierpiał, a i żaden ze strażaków nie uległ wypadkowi, bo przecież natak dużych akcjach zdarzają się takie przypadki – powiedział komendant Paweł Kwarciak.
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








