Strażacy wyłowili ze Skawy dwóch martwych mężczyzn. „Jeden z nich to poszukiwany geodeta”

Znaleziony w Skawie w Woźnikach martwy mężczyzna to 28-letni pracownik firmy geodezyjnej, który od dwóch dni był poszukiwany – potwierdza po wstępnych oględzinach ciała prokuratura w Wadowicach. Jednocześnie nie wiadomo, kim jest drugi z wyłowionych ze Skawy.
W kolejnym dniu poszukiwań 28-letniego geodety strażacy odnaleźli w Skawie dwa ciała. Jak na przekazali nam strażacy do wyłowienia zmarłych doszło we wtorek wieczorem niemal jednocześnie.
Najpierw jeden z zespołów wyłowił topielca na Skawie w Woźnikach, chwilę potem kolejny zastęp odnalazł zmarłego w nurcie rzeki przy zaporze w Łączanach – informuje nasz Krzysztof Cieciak z Komendy Powiatowej PSP w Wadowicach.
Pod nadzorem prokuratury zlecono oględziny ciał topielców.
Jak potwierdziła nam prokuratura, wyłowiony z rzeki w Woźnikach zmarły to 28-letni geodeta, który był poszukiwany od dwóch dni po tym jak zaginął w rejonie zapory w Świnnej Porębie. Teraz prokuratura zajmie się wyjaśnieniem okoliczności jego śmierci.
Zleciliśmy sekcję zwłok, by ustalić przyczyny zgonu obu zmarłych. Nie znamy jeszcze tożsamości osoby wyłowionej w Łączanach. Nie mamy żadnych innych zgłoszeń, ani spraw, które moglibyśmy powiązać z tą osobą – informuje prokurator rejonowy Jerzy Utrata.
W poniedziałek (22.02) 28 – letni mężczyzna pracował na terenie zapory w rejonie ośrodka zarybieniowego i wykonywał pomiary geodezyjne dla Okręgowego Przedsiębiorstwa Geodezyjno-Kartograficznego z Krakowa, który realizuje zamówienie dla RZGW.
Mężczyzna był widziany przez kolegów ostatni raz o godz. 11.45. Jego zaginięcie stwierdzono kilka godzin później. Nasze służby otrzymały zgłoszenie o godz. 15.07 – mówi nam Krzysztof Cieciak, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej PSP w Wadowicach.
Poszukiwania geodety trwały na lądzie, w wodzie i z powietrza. Strażacy przeszukiwali Skawę na długości 20 kilometrów od zapory w Świnnej Porębie, aż do Graboszyc. Zaangażowano dwadzieścia zastępów straży państwowej i OSP.
To była duża akcja służb powiatu wadowickiego. Strażakom pomagały psy z grupy ratowniczej OSP Kęty. Na rzece pracowali płetwonurkowie specjalistycznej grupy ratownictwa wodnonurkowego z Krakowa.
Prokuratura stara się odtworzyć wypadek z poniedziałku. Przypuszcza się, że mężczyzna wpadł do wody, bo świadkowie widzieli unoszącą się na rzece jego kamizelkę. Znaleziono też przyrząd mierniczy, którego używał.
/ Aktualizacja
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








