#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Ratownikom opadają ręce, ludzie nie mówią o swojej chorobie. Trwa zbiórka na maseczki i żele

Ratownicy Medyczni, lekarze oraz pielęgniarki są na pierwszej linii walki z chorymi na koronowirusa. Personel medyczny prosi o danie szansy na zabezpieczenie siebie do przyjazdu do osoby zarażonej. Chodzi o nie zatajanie informacji, że jest się chorym na koronawirusa. Jednocześnie trwają zbiórki środki zabezpieczające.

Ratownicy, strażacy, pielęgniarki, lekarze z całej Polski informują o kolejnych przypadkach ignorowania powagi jakim jest pandemia koronawirusa. Chodzi przede wszystkim o pacjentów, którzy zatajają, że są lub mogą być chorzy na Covid-19.

Z całej Polski spływają informację o kolejnych wykluczony ZRM-ach i w każdej z tych sytuacji zabrakło tej jednej informacji. Ręce opadają – piszą ratownicy ze Skawiny.

Ratownicy proszą zatem o informowanie, że jest się w czasie kwarantanny lub podejrzewa się u siebie chorobę. O wszystkim trzeba powiedzieć już dyspozytorowi. Ratownicy będą mieli szansę przygotować się odpowiednio do akcji.

Jednocześnie trwają zbiórki dla ratowników w różnych częściach kraju. Chodzi o konieczność zakupu maseczek i rękawiczek, których mimo działań rządu w wielu miejscach zaczyna brakować. Warto pamiętać, że Polska jest dopiero na początku drogi walki z koronawirusem.

Inicjatorami akcji zbiórkowej dla ratowników z powiatu wadowickiego są kibice Beskidu Andrychów.

Wszystkie zebrane środki przekażemy niezwłocznie Ratownikom lub zakupimy we własnym zakresie potrzebne rzeczy i dostarczymy do jednostki w Wadowicach – zapewnia twórca zbiórki Kamil Syty.

Zbiórka TUTAJ została zweryfikowana przelewem i dowodem osobistym. Jak zapewnia inicjator akcji potrzeba około 25 tys. zł na zakup 10000 masek z filtrami FFP3, 5000 kombinezonów ochronnych oraz żeli i płynów dezynfekujących i gogli w ogromnej ilości.

Dodatkowo na Facebooku jedna ze szwaczek zainicjowała akcję szycia maseczek dla wadowickich ratowników. Podobne akcje rozpoczęły się w całym kraju. Mimo, że szyte ręcznie maseczki nie są tak sterylne jak te produkowane z atestem, ratownicy poinformowali panią Katarzynę, że chętnie je przyjmą.