#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Sanki i „jabłuszka” na beskidzkich szlakach? Ratownicy: Ślizganie się bywa tragiczne w skutkach

Ratownicy GOPR informują o bardzo trudnych warunkach na szlakach Beskidów. Jednocześnie alarmują, że rozjeżdżanie podejść za pomocą sanek czy „jabłuszek” może być przyczyną niebezpiecznych zdarzeń.

Ferie zimowe kierują się swoimi prawami. Dzieciaki chcą się wyszaleć, rodzice chcą im to umożliwić. W czasie, gdy stoki narciarskie i hotele są zamknięte, pozostaje jednodniowy wypad, najlepiej gdzieś niedaleko. Właśnie dlatego wzniesienia Beskidów są ostatnio oblegane.

W czasie pieszych wędrówek lokalnymi wzniesieniami chęć dobrej zabawy nie powinna przysłaniać zasad bezpieczeństwa.

Ratownicy GOPR praktycznie codziennie, a najczęściej w czasie weekendów, interweniują wyciągając z opresji coraz młodszych użytkowników szlaków.

Bardzo prosimy o rozwagę. Popularne aktywności, t.j. jazda na sankach, ślizganie się na jabłuszkach, oponach itp. w górach bywają tragiczne w skutkach. Szczególnie na baczności należy mieć się w przypadku wystąpienia niekorzystnych warunków pogodowych. Należy pamiętać również o tym, że przyspieszenie sobie zejścia poprzez zjazd szlakiem (na butach, jabłuszkach, kurtce itp.) i jego wyślizganie, może być dla kogoś idącego za nami przyczyną wypadku – czytamy w apelu ratowników GOPR.

Warto też pamiętać, że w Beskidach panują lokalnie bardzo trudne warunki turystyczne. Szczególnie dotyczy to miejsc koncentracji turystów.

Część szlaków, polan i zamkniętych stoków narciarskich jest bardzo śliska. Dzieje się tak w wyniku zmian pogodowych oraz dużego ruchu turystycznego, a w szczególności poprzez ślizganie się na tzw. jabłuszkach, sankach itp. – przypominają ratownicy.

Tylko w miniony weekend ratownicy interweniowali w 14 wypadkach. W większości zdarzenia spowodowane były poślizgnięciem się lub upadkiem podczas jazdy na sankach i „jabłuszkach”.

W sobotę na stoku Dębowca pomogli 12-letniemu chłopcu z urazem stawu skokowego, do którego doszło podczas zjazdu na „jabłuszku”. W niedzielę pomocy potrzebowała kobieta, która zjeżdżając na sankach na Dębowcu wjechała w siatkę zabezpieczająca stok i straciła przytomność. W czasie powrotu na Klimczok ratownicy dostali informację o kolejnym wypadku, do którego doszło w tym samym miejscu. Tym razem pomocy potrzebowała 12-letnia dziewczynka z urazem podudzia, także zjeżdżająca na „jabłuszku” – wyliczają niektóre ze zdarzeń ratownicy GOPR Beskidy.