Szok w Lanckoronie! Krowa po ocieleniu kona pod lasem, martwy cielak zalegał w strumyku

Kolejny raz w lasach Lanckorony umiera krowa. Jej ciele leży porzucone w strumyku. Mieszkańcy łapią się za głowę.
Dwójka grzybiarzy wyszła w sobotę (29.07) rano do lasu w Lanckoronie. Aura była odpowiednia, grzyby powinny się pojawiać. Niestety to, co zobaczyli – jak mówią – woła o pomstę do nieba. Potrzebna była interwencja służb, które natychmiast wezwano na miejsce znaleziska.
To było dla nas szokujące znalezisko. Natknęliśmy się na konającą krowę, która musiała się jakiś czas temu ocielić. Zwierzę naprawdę cierpiało. Kilkanaście metrów od niej leżało w strumyku martwe ciele – mów nam Witold Nogieć, szef miejscowej straży OSP Łaśnica.
Jak się okazuje, krowa jeszcze żyła, ale była w agonii. Cielak wyglądał na martwego, a jego truchło zalega w strumyku, z którego mogą korzystać mieszkańcy i inne leśne zwierzęta.
Służby, które pojawiły się na miejscu, zabezpieczyły teren. Do Lanckorony wezwano policję i Powiatowego Lekarza Weterynarii z Wadowic. Trwa wyjaśnianie sprawy, ale powiatowa weterynaria wydaje się w tych okolicznościach być bezradna. Mieszkańcy Lanckorony mają wątpliwości, czy tak to powinno wyglądać.


To już nie pierwszy raz, kiedy w lasach Lanckorony znaleziono martwe bydło. Do podobnych zdarzeń dochodziło w zeszłym roku. Tylko w lipcu 2022 roku w Lanckoronie mieszkańcy natknęli się podczas spacerów na trzy padłe zwierzęta.
W dwóch przypadkach znaleziska ujawniono na polach, a w jednym w lesie. Prawdopodobnie jedna z krów była cielna.
Sprawy martwych krów zgłaszane są policji i weterynarii. Mieszkańcy łączą te przypadki ze stadem, które swobodnie wędruje przez Lanckoronę, a które należy do jednego z gospodarzy. Czy i ostatnie znalezisko ma związek z „wolno pasącym się stadem” należącym do jednego z gospodarzy? To wyjaśni policja.
Tymczasem warto przypomnieć tutaj historię „hodowcy”, pana Władysława, który rok temu rzeczywiście przez jakiś czas miał problem z kontrolą stada. Policjanci podjęli kilkadziesiąt interwencji w tej sprawie, w większości zakończonych sporządzeniem dokumentacji i wnioskami o ukaranie do sądu.
Właściciel stada twierdzi, że prowadzi gospodarstwo w sposób ekologiczny, a na zwierzęta nie ma wpływu. Hodowlę ma zarejestrowaną w ARMiR i według niego wszystko jest w porządku.
Co ciekawe, skarży się na niedostateczną pomoc weterynaryjną.
Zafascynowany sposobem wolnego chowu bydła w Stanach Zjednoczonych, pan Władysław uważa, że w Lanckoronie też tak można. Jego zdaniem krowy na wolnym wypasie czują się bardziej szczęśliwe.
Mieszkańców bulwersuje jednak ten fakt. Skarżyli, że krowy bywają wychudzone, zaniedbane, a niektóre nawet ranne. Sprawę dobrostanu stada krów z Lanckorony badali dwukrotnie inspektorzy Powiatowego Lekarza Weterynarii, którzy nie wykazali zaniedbania stada, a „jedynie drobne uchybienia” do wyeliminowania w systemie zaleceń pokontrolnych.
Czy tak to powinno wszystko wyglądać?!
Fot. Zdjęcia nadesłane
Czytaj więcej
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl