#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

W białym aucie umierał kierowca. Nikt nie reagował przez kilkanaście godzin

Mówi się na to znieczulica. Może być śmiertelna. To choroba, na którą niektórzy ludzie chorują od dziesiątek lat. O jej skutkach słyszeliśmy pod koniec 2023 roku w Andrychowie. Teraz smutne informacje docierają z Bielska Białej.

Choć zdarzenie to miało miejsce w Bielsku – Białej, warto o nim wspomnieć, chociażby ze względu na społeczny wydźwięk. Podobieństwo do wydarzeń z końcówki 2023 roku, kiedy to 14-latka umierała pod marketem w Andrychowie, jest uderzające. W obu przypadkach chodzi o swego rodzaju ludzką obojętność.

W tym tygodniu, na ulicy Krakowskiej w Bielsku- Białej, przy zatoczce autobusowej zaparkowało białe auto dostawcze. Blokujące widoczność auto zauważył jeden z mieszkańców Bielska i zapewne nie tylko on, ale to on zadzwonił do odpowiednich służ informując o możliwym zagrożeniu w ruchu drogowym ( nieprawidłowe parkowanie). Wówczas nie wiedział jeszcze, że dramat rozpoczął się tutaj kilkanaście godzin wcześniej.

Zgłaszający wracając z centrum, zauważył, że auto nadal tutaj stoi. Uznał, że prawdopodobnie nie było do tej pory żadnej interwencji. Postanowił podejść do auta. W środku znalazł nieprzytomnego człowieka. Natychmiast wezwał pomoc.

Na miejscu pojawiła się policja i pogotowie.

Ciało kierowcy znajdowało się w takiej pozycji, że było go dopiero widać będąc bezpośrednio obok pojazdu i nachylając się do środka. Jadąc samochodem czy idąc chodnikiem, nie było nic widać. Kierowca Forda na pierwszy rzut oka sprawiał wrażenie pijanego. Nie był w stanie się ruszać, jego mowa była niemal zupełnie niezrozumiała. Mówiąc wprost – mężczyzna bełkotał i nie było z nim logicznego kontaktu – informuje portal Bielskie Drogi.

Dopiero po drugim zgłoszeniu mężczyzna, z podejrzeniami rozległego udaru został przetransportowany do szpitala. Jak informuje portal Bielskie Drogi, 50-latek był skrajnie wychłodzony.

Analiza kamer z pobliskiej firmy wykazała, że Ford zatrzymał się na przystanku dzień wcześniej, w środę około godziny 18.00. Przez ponad 18 godzin nikt nie zainteresował się pojazdem stojącym na przystanku. Aż ciężko wyobrazić sobie jaki dramat przeżywał cały czas świadomy kierowca, który nie był w stanie się ruszyć i samodzielnie wezwać pomocy. Obok jego auta cały czas przechodzili ludzie i przejechały tysiące samochodów. Sprawą nie zainteresował się także żaden z kierowców komunikacji publicznej – przypomnijmy, że zaparkowany samochód częściowo blokował zatokę autobusową. Przez 18 godzin nie przejeżdżał tamtędy nikt, kto zainteresowałby się tematem i byłby w stanie rozpoznać sytuację. W nocy było -5 stopni, a silnik pojazdu nie pracował, więc nie działało ogrzewanie. To się w głowie nie mieści, ale wydarzyło się naprawdę – piszą Bielskie Drogi.

Dramat 50-latka nie musiałby mieć miejsca, gdyby choć jedna osoba zareagowała wcześniej, włącznie ze służbami, które miały widocznie poważniejsze sprawy na głowie niż źle zaparkowany samochód. Co gorsza, gdyby nie kierowca, który uznał, że ktoś źle zaparkował, dramat poszkodowanego kierowcy trwałby jeszcze dłużej.

Info: na podstawie artykułu w BielskieDrogi.pl