#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

W fabryce paluszków znowu pojawił się ogień. Właściciel dziękuje za pomoc strażakom i…

Pożar w firmie Aksam wybuchł w nocy, a jego dogaszanie trwało wiele godzin. Mimo tej akcji doszło do samozapłonu i znowu była potrzebna pomoc strażaków. W końcu udało się opanować problem na tyle, że można było rozpocząć rozbiórkę zniszczonych hal produkcyjnych.

Pożar w firmie w Malcu wybuchł po godz. 2. w nocy z piątku na sobotę. Jeszcze przed przyjazdem strażaków z zakładu ewakuowało się około stu pracowników. Nikt nie został poszkodowany. Pisaliśmy o tym TUTAJ.

Ogień objął dwie hale produkcyjne przetwórstwa spożywczego. Dach jednej z nich zawalił się całkowicie, a drugiej częściowo. Pożar został opanowany wczesnym popołudniem w sobotę (13.07).

Niestety późnym wieczorem na miejscu zdarzenia znowu zaczął wydobywać się dym. Doszło do samozapłonu, który pojawił się m.in. w dużym silosie z mąką. Miejsce ponownie zostało przelane wodą.

Kiedy akcja strażaków zakończyła się, na miejsce mógł wjechać ciężki sprzęt, który zajął się rozbiórką hal. Jak informują świadkowie na portalach społecznościowych, zadymienie na terenie pogorzeliska pokazywało się jeszcze później, w nocy z niedzieli na poniedziałek (14/15.07).

Produkująca przekąski firma Aksam, do której należą hale, wczoraj wieczorem dziękowała strażakom za akcję ratowniczą. Jej wiceprezes Artur Klęczar zapewnił, że prowadzone są działania, by postój produkcji w jak najmniejszym stopniu wpłynął na dobro pracowników – informuje PAP.

Na razie nie mówi się o oficjalnych przyczynach pożaru. Nieoficjalnie miało dojść do zatrzymania pracy jednej z taśm produkcyjnych w wyniku problemów z prądem spowodowanych burzą. To spowodowało ciąg zdarzeń, których skutkiem jest wielka tragedia nie tylko właścicieli firmy, ale także setek zatrudnionych w niej osób.

W poniedziałek policjanci i biegli w ramach śledztwa prokuratorskiego rozpoczęli oględziny miejsca pożaru zakładu produkcyjnego w Malcu – poinformowała rzecznik oświęcimskiej policji asp. szt. Małgorzata Jurecka.

Ustalą przyczyny zdarzenia i rozmiar zniszczeń.

Jurecka powiedziała, że oględziny rozpoczęły się w poniedziałek przed południem. Biorą w nich udział specjaliści z laboratorium kryminalistycznego i z wydziału dochodzeniowo–śledczego komendy wojewódzkiej w Krakowie, a także funkcjonariusze z Oświęcimia i Kęt.

Wspólnie z biegłym sądowym z zakresu pożarnictwa zlokalizują źródło pożaru oraz ustalą jego przyczynę. Opiszą także rozmiar zniszczeń i ślady mogące wskazać przyczynę i drogę rozprzestrzeniania się ognia. Czynności są prowadzone pod nadzorem prokuratora – oznajmiła Jurecka.