W Łączanach znowu paliły się hektary, w Choczni wielkie ognisko… ze śmieci cmentarnych

Znowu płonęły hektary, a w nich setki niewinnych stworzeń, które przetrwały zimę, a człowiek zgotował im śmierć na wiosnę. Co ciekawe, statystyki pokazują, że strażacy wyjeżdżają do pożarów trwa coraz częściej. A mówi się przecież, że to „starodawna praktyka”…
Wydawałoby się, że w coraz lepiej uświadomionym społeczeństwie wypalanie traw czy odpadów powinno być zanikającą już praktyką.
Tymczasem statystki, którymi posługują się strażacy wyraźnie pokazują, że z roku na rok wielkoobszarowych pożarów traw jest coraz więcej. W czwartek (7.03) późnym wieczorem znowu płonęły ścierniska w Łączanach.
Jak poinformowali strażacy z OSP, przy ul. Spokojnej oraz Kolejowej łącznie spłonęło ok 1,5 hektara traw! Silnie wiejący wiatr utrudniał pracę strażaków. Podpalacze pozostają nieuchwytni.
Wychodzą jak tchórze w godzinach wieczornych – mówią nam zbulwersowani mieszkańcy gminy Spytkowice.
O wiele łatwiej można by wskazać sprawców innych „ognisk” i nie chodzi tutaj o wypalanie resztek po drzewach na własnej działce, ale o hurtowe pozbywanie się „pocmentarnych” odpadów.
Takie właśnie ognisko, w lasku(!) niedaleko zabudowań, znalazła jedna ze spacerowiczek w Choczni. Jak dodała – takie działania mają miejsce regularnie w okolicach ul. Kościelnej. Całe szczęście, że pożar się nie rozprzestrzenił.
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








