W Wadowicach ludzie oczekują pomocy dzikim zwierzętom. Zgłoszeń przybywa

Mieszkańcy Wadowic wykazują się empatią w stosunku do dzikich zwierząt. Oczekują przy tym, że służby miejskie zajmą się zwierzakami, które znalazły się ich zdaniem w trudnej sytuacji. Co dzieje się w takich przypadkach?
Jak poinformowała w poniedziałek Małgorzata Targosz – Stroch, mieszkańcy Wadowic coraz częściej zgłaszają interwencje dotyczące pomocy dzikim zwierzętom.
Zdarza się, że do ratusza ludzie przynoszą pisklęta, które znaleźli na trawnikach. Zgłoszeń przybywa.
W pierwszej połowie 2024 roku, Wydział Ochrony Środowiska przekazał Fundacji MYSIKRÓLIK dwa dzięcioły, młodego grubodzioba, pisklę nurogęsi oraz kozła sarny. Łączna kwota na opiekę za przekazanie tych zwierząt do fundacji wyniosła aż 2.270,00 złotych.
Małgorzata Targosz-Storch, kierownik Wydziału Promocji Urzędu Miasta w Wadowicach wyjaśniła, że przeważnie to mieszkańcy zgłaszają się do fundacji z informacją o znalezieniu zranionego zwierzęcia. ’
Najczęściej są to ptaki, które są jeszcze młode i uczyły się latać, wypadając z gniazda. Dlatego też apeluje, aby w takich sytuacjach niezwłocznie skontaktować się z Fundacją MYSIKRÓLIK, która zajmuje się profesjonalną opieką nad zwierzętami – informuje Małgorzata Targosz – Storch.
Jednocześnie zainteresowanie dobrostanem dzikich zwierząt w mieście nie zawsze przynosi pozytywne rezultaty. W Wadowicach na rynku, zdarzają się osoby, dokarmiające gołębie, co powoduje, że ptactwo czuje się tutaj bardzo swobodnie. Ptaki mając dostęp do pożywienia, stały się utrapieniem turystów przesiadających w ogródkach kawiarnianych, czy w okolicy fontanny.
Czytaj więcej
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl