#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

W Wieprzu pod psem załamał się lód, zwierze wpadło do rzeki. Co w takich sytuacjach robić?

Niech te zdarzenia będą przestrogą dla właścicieli psów. Ukochane pupile czasami bywają niesforne i tak jak w Wieprzu wpadają do rzeki. Trzeba uważać by sytuacja nie skończyła się tragicznie, tak jak ostatnio w Krakowie.

W takich przypadkach zawsze należy wezwać służby ratunkowe – mówi nam Krzysztof Cieciak, oficer prasowy wadowickiej straży pożarnej.

O co chodzi? Chociażby o sytuacje, w której nasz ukochany czworonożny pupil wpadnie niechcący do zbiornika wodnego.

Tak jak to było w weekend w Wieprzu. Średniej wielkości kundelek, spacerując z właścicielem postanowił przebiec przez zamarznięty kawałek rzeki. Niestety lód okazał się zbyt słaby i pękł pod ciężarem zwierzęcia. Przerażony psiak wzywał pomocy jak tylko się dało. Właściciel zachował się bardzo przytomnie i nie wszedł za psem do rzeki, wezwał na miejsce straż pożarną.

W takich przypadkach obowiązuje bowiem ta sama zasada jak przy ratowaniu tonącego – jeśli nie jesteśmy przeszkoleni lub nie wiemy zupełnie jak do tego się zabrać, lepiej wezwać na miejsce specjalistów.

Nad Wieprzówkę wezwano trzy zespoły ratunkowe, dwa z JRG Andrychów i jeden z OSP Wieprz. Strażacy ustawili się po obu stronach rzeki gotowi do ratunku. Na szczęście w pewnym momencie pies uspokoił się na tyle, że zareagował na nawoływanie właściciela i jakimś sposobem sam wydostał się na brzeg.

Zwierze całe i zdrowe wróciło z właścicielem do domu – dodaje rzecznik straży pożarnej.

Inaczej potoczyła się historia, do której doszło nad Wisłą w Tyńcu. Także w ostatni weekend. Choć to sytuacja spoza terenu powiatu wadowickiego jest bardzo podobna i warta opisania w kontekście wydarzeń w Wieprzu. W Tyńcu bowiem właściciel topiącego się psa postanowił wskoczyć z anim do rzeki. Zanim na miejsce dotarły służb y ratunkowe psa już dawno pochłonęła toń rzeki, na brzeg udało się wydostać właściciela czworonoga. Jednak wyczerpanie i bardzo zimna woda zrobiły swoje, 58-letni mieszkaniec Krakowa zmarł.