Złodziej kabli zatrzymany w Wadowicach na gorącym uczynku. Twierdził, że mu się to opłaca

Wadowiccy policjanci zatrzymali w Wadowicach mężczyznę, który trudnił się kradzieżą kabli. Sprawca w chwili zatrzymania przyznał, że kable kradł, by je potem sprzedawać. Miał nawet rachunek.
W Wadowicach na parkingu przy ulicy Wojtyłów od pewnego czasu ktoś kradł kable.
Działalność złodzieja komplikowała życie prowadzącym płatny parking, bo w ten sposób zniszczona sieć elektryczna powodowała blokadę całego systemu bezobsługowego parkingu. Urządzenia nie działały, kierowcy byli zdezorientowani, szlabany na parkingu musiały zostać podniesione.
W tym tygodniu doszło do dwóch takich incydentów. W piątek (19.08) przed południem na parkingu przy ulicy Wojtyłów wydało się, kto odpowiada za zniszczenia.
Sprawca niczym się nie przejmując wyrywał kable elektryczne na oczach parkujących kierowców i chował je do plecaka.
Na miejsce wezwano policje. Funkcjonariusze zatrzymali delikwenta. On sam przyznał się do kradzieży kabli i uznał, że to nikła szkodliwość czynu. Policjantom pochwalił się, że wartość kabli jest niewielka, bo przecież on sam ma rachunek z ich sprzedaży.
Co ciekawe, sprawca poniekąd może mieć rację i czuć się bezkarnie. Za kradzież kabli grozi mu grzywna.
Niedawno sejm przegłosował poprawkę w ustawie o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw, podwyższającą próg pomiędzy kradzieżą stanowiącą wykroczenie a kradzieżą będącą przestępstwem z 500 zł do 800 zł.
Zdaniem niektórych ekspertów taki próg to zachęta dla drobnych, aczkolwiek uciążliwych złodziei. Szczególnie na plagę drobnych kradzieży skarżą się handlowcy.
Handlowcy zrzeszeni w POHiD zaprotestowali przeciwko zmianom w kodeksie karnym.
W zaistniałej trudnej sytuacji ekonomicznej niezrozumiała dla naszej branży jest propozycja podniesienia progu, od którego kradzież jest przestępstwem z 500 zł na 800 zł. Nasza branża stoi na stanowisku, iż podniesienie progu kradzieży aż o 300 zł stanowi – w okresie kryzysu, jaki dotyka uczciwych Polaków – zachętę dla zawodowych złodziei i z tego powodu jest wątpliwe etycznie – ocenia Renata Juszkiewicz, prezes POHiD.
Jak wskazała — coraz częściej łupem sprawców kradzieży, padają produkty podstawowej konsumpcji, np. masło, pieczywo, co świadczy o tym, że w części przypadków decyzja o kradzieży może być spowodowana ekstremalnie trudną sytuacją materialną sprawcy.
Handlowcy — protestując przeciwko zmianom w Kodeksie karnym — powołali się na dane z Komendy Głównej Policji, z których wynika, iż skala kradzieży w sklepach zwiększyła się w pierwszym półroczu 2022 roku o blisko 28 proc. Przyczyn tego zjawiska branża upatruje we wspominanym wcześniej wzroście inflacji i rosnących kosztach życia.
Jak wskazują policjanci, artykuły kradzione są często na zasadzie „opłacalności”. Złodzieje wybierają przeważnie te, których wartość nie przekracza spornego progu.
Jak podkreślają przedstawiciele POHiD, sklepy coraz częściej zakładają blokady antykradzieżowe na żywność — np. masło, czy sery. Do niedawna robiono to głównie w przypadku elektroniki i droższych kosmetyków. Niestety nie wszystkich sprzedawców stać na kolejne zabezpieczenia antykradzieżowe. Złodzieje coraz częściej omijają sklepy średnio- i wielkopowierzchniowe i biorą na cel mniejsze placówki, które nie dysponują takimi zabezpieczeniami.
Czytaj więcej
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl