#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Ależ ten piłkarz pokazał klasę! Najpierw go faulowali, potem pobili, a on i tak strzelił im bramkę

Z piekła do nieba można by rzec. Rozgrywający Skawy Rafał Rusek wyszedł z meczu poobijany, ale to on właśnie zgasił trybunę kibiców gości i pokazał swoim krewkim rywalom, jak się powinno grać w piłkę. Sami zobaczcie.

WADOWICE – W ostatnią sobotę podczas A – klasowego meczu Skawy z Wisłą Łączany było gorąco nie tylko na trybunach, gdzie kibice gości próbowali na swój sposób „rozruszać atmosferę”. Dodajmy, że niewiele wskórali, bo okazało się, że wadowiczanie trzymają nerwy na wodzy. Odpalenie kilku zielonych świec dymnych i rac to jedyna satysfakcja, jaką wynieśli przyjezdni z tego meczu.




Tymczasem sportowo to właśnie zawodnicy gospodarzy pokazali klasę. W drugiej połowie przy stanie 3:0 dla Skawy (do bramki trafiali najpierw  karnego Chipala, Kalamus i Pat) wydawało się, że jest już po meczu.

Wisła ewidentnie nie wytrzymała ciśnienia i w dziwnych nieco okolicznościach Adrian Kozioł (Wisła) brzydko podciął Rafała Ruska. Jak to w takich sytuacjach czasami na boisku bywa emocje, pretensje doprowadziły do rękoczynów.

Niestety nieładnie i niesportowo znów zachował się Adrian Kozioł. Zawodnik podbiegł do Rafała Ruska i założył mu „lewego sierpowego”. Koledzy z Wisły też się przyłożyli przytrzymując zawodnika Skawy. Awantura, gwizdy, krzyki itd. na boisku. Arbitrom udało się jakoś powstrzymać piłkarzy przed dalszą eskalacją konfliktu.

Co dalej? I tutaj zaczyna się najlepsze. Kilka minut po tym naprawdę nieładnym zachowaniu Kozioła Skawa dostaje w prezencie piłkę od rywali i akcję wyprowadza Bartłomiej Jończyk podaje do… Rafała Ruska, a ten gasi Łączany piękną bramką.

Na stadionie Skawy wygrał sport, a nie awantura. Wadowice pokonały Łączany 4:0, a Rafał Rusek zapewne długo jeszcze będzie bohaterem rodzimych kibiców.