#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

To była pełna mobilizacja! Aż tysiąc strażaków ratowało powiat wadowicki

Ponad dwieście interwencji i wyjazdów do usuwania szkód podczas lipcowej wichury odnotowali strażacy z Wadowic w ostatnich dwóch dniach. To była duża akcja, w której brało udział prawie tysiąc ratowników.

240 INTERWENCJE i 24 ZNISZCZONE BUDYNKI

Te liczby świadczą o tym, jak wiele pracy mają w ostatnich dwóch dniach strażacy z powiatu wadowickiego. Krzysztof Cieciak z komendy powiatowej PSP w Wadowicach poinformował, że strażacy odnotowali tylko w środę (8.07), kiedy doszło do wichury, aż 204 interwencje.

Wszystkie związane były z usuwaniem skutków po burzy, która przeszła nad powiatem wadowickim rano – mówi nam Krzysztof Cieciak.

167 razy strażacy wyjeżdżali do wiatrołomów, usuwania gałęzi z dróg i powalonych drzew. W całym powiecie wadowickim odnotowano 24 uszkodzenia dachów w budynkach mieszkalnych, a także w 2 budynkach gospodarczych. W jednym przypadku w Tomicach zerwaniu uległ cały dach budynku mieszkalnego.

Do tego trzeba było zabezpieczyć w 8 przypadkach uszkodzenia konstrukcyjne budynków. W wielu miejscach powiatu działania strażaków ciągle trwają, usuwanie szkód po wichurze potrwać może jeszcze kilka dni.

W trakcie swoich wyjazdów strażacy nie tylko uprzątali połamane gałęzie, drzewa, usuwali kable i zabezpieczali zagrożone budynki.

RATOWALI LUDZI. BYWAŁO NAPRAWDĘ GROŹNIE

W kilku przypadkach, i to nie przesada, udało się też uratować ludzkie życie. W Roczynach koło Andrychowa strażacy dotarli do mieszkania 73-letniego mężczyzny, któremu trzeba było pomóc w sytuacji, gdy w jego domu po burzy zabrakło prądu.

Mężczyzna miał wszczepiony rozrusznik serca, które kontrolowało urządzenie podłączone do prądu. W tym przypadku dzięki strażakom udało się szybko przywrócić zasilanie w budynku – dodaje rzecznik straży.

O wiele groźniejszy był przypadek w Wieprzu, gdzie 12-letni chory chłopiec korzystał z podłączonego do prądu respiratora podtrzymującego u niego oddychanie. Po wichurze budynek w którym przebywał został odłączony od zasilania.

Tutaj na medal spisali się druhowie z OSP Wieprz, którzy przybyli do tego domu z agregatem prądu ze stabilizatorem. Dzięki temu można było szybko podtrzymać pracę respiratora- mówi Krzysztof Cieciak.

Do podobnego zdarzenia doszło w Brzezince koło Brzeźnicy, gdzie w sytuacji braku prądu również za pomocą strażackiego agregatu trzeba było przywrócić pracę respiratora podtrzymującego oddychanie ciężko chorego 80-letniego mężczyzny.

Przez cały wczorajszy dzień w akcji ratowniczej uczestniczyło 50 zastępów państwowej straży pożarnej, w tym 247 zawodowych ratowników. Do tego wezwano do pomocy 150 zastępów OSP z 750 ratownikami. To pokazuje skalę mobilizacji przy usuwaniu skutków zniszczeń – dodaje Krzysztof Cieciak.

Mimo dużego zamieszania spowodowanego nawałnicą tym razem udało się uniknąć zagrożenia życia i zdrowia mieszkańców. Nikt nie ucierpiał.

PRZYKRY WYPADEK. RATOWALI INNYCH, A SAMI UCIERPIELI

Ale niestety przypadkowo ucierpieli za to sami strażacy. W środę wieczorem na drodze w Witanowicach rozpędzony 24-letni mężczyzna wjechał czołowo w strażacki samochód, którym podróżował zastępca komendanta powiatowej straży Wojciech Grzybczyk i jego podwładny. Obaj strażacy wracali z akcji ratowniczej w Spytkowicach. Z wypadku trafili do szpitala.

Na szczęście obrażenia, których doznali, nie zagrażają ich życiu i zdrowiu, a rokowania są pomyślne – powiedział nam Krzysztof Cieciak.

W ocenie wielu ekspertów powiat wadowicki w sytuacjach nagłych zagrożeń ma jedno lepszych zabezpieczeń ratowniczych na południu Polski, a system mobilizacji strażaków zawodowych i wspierających ich druhów OSP działa tutaj bardzo szybko. Silną stroną tego systemu jest wyszkolenie ludzi.

Co ciekawe zawodowi strażacy zmobilizowali się w pełni w sytuacji, gdy wielu z nich prowadzi obecnie akcję protestacyjną, a strażackie wozy wyjeżdżały na akcję z flagami „Solidarności”.

Tym razem nie musieli nikogo przekonywać do jakości swojej pracy, po prostu udowadniali swoją przydatność podczas największej akcji ratowniczej, jaką mogliśmy obserwować w tym roku w powiecie wadowickim.