Starosta aresztował znak „STOP” z przejazdu kolejowego. „Tą linią nie jeżdżą żadne pociągi”

Niby z pozoru błaha sprawa, ale o jej załatwienie walczono z biurokracją kolejową przez pięć lat. W końcu trzeba było posunąć do fortelu.
Starosta wadowicki Bartosz Kaliński poinformował, że usunął znak „STOP” sprzed nieczynnego już dawno przejazdu kolejowego w Tomicach. Od dawna kierowcy narzekali na ten znak, musieli się przed nim zatrzymywać, choć tą linią kolejową nie jeżdżą żadne pociągi, nie przejedzie nawet drezyna, bo tory rozkradziono.
W trakcie ostatniego zebrania wiejskiego w Witanowicach mieszkańcy tej miejscowości serdecznie dziękowali mi za likwidację znaków „STOP”, ustawionych przed przejazdem kolejowym na ul. Krakowskiej w Tomicach. Z pozoru ta sprawa może wydawać się błaha, ale dla lokalnej społeczności załatwienie jej było równie ważne jak remonty dróg czy chodników. Szczególnie, że jedni zatrzymywali się przed tym znakiem, a inni nie, za co często karani byli mandatami – poinformował Bartosz Kaliński na Facebooku.
Jak dodaje starosta, korespondencja ze spółką PKP, za pośrednictwem Wydziału Dróg Powiatowych trwa już od pięciu lat. W sumie za pośrednictwem wydziału wymieniono z PKP kilkanaście pism, zorganizowano również wizje lokalne. Bez efektu.
Od wielu lat tą linią nie jeżdżą żadne pociągi, nie ma na niej ani trakcji elektrycznych, a część szyn kolejowych została skradziona. PKP za każdym razem odpowiadało, że choć pociągi nie jeżdżą, linia nie jest zlikwidowana, a zawieszona, i nie można ściągnąć tych znaków- informuje Bartosz Kaliński.
Brak współpracy ze strony PKP spowodował, że Bartosz Kaliński korzystając ze swoich uprawnień jako starosty powiatu, do którego należy droga krzyżująca się z linia kolejową, postanowił skorzystać ze swoich prerogatyw.
W końcu udało się jednak znaleźć odpowiedź na „dictum acerbum”. Poinformowałem spółkę, że znaki zostaną przez nas usunięte do 10 marca 2016 r. i zabezpieczone w naszej bazie na ul. Wałowej w Wadowicach. Tak zakończył się 5-letni serial ze znakami STOP – podsumowuje Bartosz Kaliński.
PKP przyjęło do wiadomości decyzję starosty. Na linii kolejowej z Wadowic do Spytkowic takich przejazdów jest jeszcze kilka.
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








