#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Milczący protest na rynku w Wadowicach „przeciw dyktaturze”. Ale o co chodzi?

Pięć osób wzięło udział w Wadowicach w tzw. milczącym proteście. Przez dwadzieścia minut stali na rynku z transparentem, a potem rozdali ulotki. Udało nam się z nimi porozmawiać.

Za sprawą tych pięciu osób Wadowice niejako dołączyły do „milczącego protestu”, który dziś obywał się w kilku miastach Polski, a także Europie m.in. w Brukseli. Protestujący, wśród nich sympatycy i działacze KOD (Komitetu Obrony Demokracji) zwołali się na niedzielę (21.01) o godz. 13.

W Wadowicach o tej godzinie pojawiło się na rynku pięć osób. Mieli ze sobą transparent z napisem: „Skradziona Sprawiedliwość. Wadowice„. Czarnymi taśmami zasłonili oczy i usta. I tak stali z tym transparentem przez 20 minut. Od protestujących można było otrzymać odezwę oraz treść listu pozostawionego przez Piotra Szczęsnego, samobójcy, który w październiku dokonał samospalenia pod Pałacem Kultury w Warszawie.

Odebraliście nam słowa. Zmieniliście im znaczenia, wywróciliście ich wartość na drugą stronę. Braterstwo już nie jest braterstwem, ale linią graniczną między wami a tymi, których chcecie za nią ustawić. Miłosierdzie to dla was słabość choć nas uczono, że cechowało najsilniejszych – napisali w ulotce.

Jak twierdzą ich gest to wezwanie do opamiętania się.

Wszystko jest przeinaczone. Sprawiedliwość nie jest już sprawiedliwością. Wolność nie jest już wolnością, a my ze sobą nie potrafimy już rozmawiać. Społeczeństwo zostało skłócone, nienawidzą jeden drugiego, podzielone – mówił nam jeden z uczestników wadowickiego protestu.

Za taki stan rzeczy protestujący obwiniają partię rządzącą oraz co ciekawe, jak nam powiedzieli w Wadowicach, Kościół.

Zgadzacie się z nimi?