#1 - Bilboard double - Banner reklamowy 1400 x 400, Bilboard - Banner reklamowy 1400 x 200

Zażartował, że zostanie prezesem klubu. Ultrasi go poparli i co teraz?

Dziwna historia, która może mieć nieoczekiwany finał. Radosław Baran ogłosił, że wystartuje w najbliższych wyborach na prezesa klubu Beskid Andrychów. To miał być primaaprilisowy żart, ale kibice go poparli i zrobiło się zamieszanie.

Właściciel lokalnego portalu (Andrychowianin.pl) opisujący od kilku lat andrychowską rzeczywistość zaskoczył na Facebooku kibiców Beskidu. W piątek, 1 kwietnia, Radosław Baran ogłosił, że wystartuje w wyborach na prezesa klubu.

Tak, staję do walki. Już jutro przedstawię publicznie szczegółowy plan rozwoju Beskidu Andrychów. Obecna kadencja rozpocznie się od bardzo ciężkich doświadczeń. Nie będę obiecywał, że uda się uniknąć spadku do niższej ligi. Chcę, by duma z tradycji klubu pozwoliła przetrwać gorycz nadchodzących porażek. Najważniejszy cel, który zakładam „na już”, to przywrócenie normalnych relacji z kibicami. Przed nami ostatnia na jakiś czas runda w rozgrywkach 3 ligi. Musimy błyskawicznie stworzyć atmosferę, która na długo zapadnie w pamięć i będzie wielką motywacją do późniejszej odbudowy klubu. W trudnych czasach ciężko liczyć na masowy optymizm, liczę nie tyle na przychylność, co na dobry klimat do wspólnej walki w słusznym celu. Do jutra! – napisał andrychowianin w swoim piątkowym oświadczeniu.

Jego deklaracja chwyciła i nieoczekiwanie Internauci zaczęli go popierać. Zamieszanie zrobiło się jeszcze większe, gdy poparcie dla nowego kandydata na prezesa zadeklarowali najwierniejsi fani klubu, czyli „Ultrasi”.

Panie Kokoszka – zagadka rozwikłana. Oto nasz kandydat na nowego prezesa – napisali przedstawiciele kibiców na Facebooku (Adam Kokoszka to prezes klubu – przyp. aut.).

 

W deklarację podobno uwierzył też obecny zarząd kubu, który co tu kryć ma ostatnio sporo kłopotów i z piłkarzami, i z kibicami, a w Andrychowie panuje powszechne oczekiwanie jakichś zmian w Beskidzie.

Wybory prezesa i zarządu kubu Beskid odbędą się w poniedziałek. Radosław Baran jeszcze się zastanawia.

Po prostu prawda jest jaka jest. To był żart, którego nie chce demontować. Nie jestem członkiem stowarzyszenia. Nie mam takiej możliwości żeby zgłosić swoją kandydaturę – dodaje nasz rozmówca.

Wydaje się jednak, że w ostatnim czasie „niedoszły prezes” rzeczywiście zajmował się problemami andrychowskiego klubu. Do czego doszedł?

Potrzebna jest szeroka dyskusja o stanie klubu, oczekiwaniach i przede wszystkim możliwościach finansowych. Wiadomo, że główny ciężar utrzymania klubu spoczywa na władzach gminy Andrychów. To oni decydują o poziomie dotacji, a co za tym idzie stanie klubowej kasy. Z doniesień medialnych wynika, że klub obecnie został finansowo wyprowadzony na prostą. Odbyło się to bezsprzecznie kosztem poziomu sportowego pierwszej drużyny – analizuje Radosław Baran.

Jego zdaniem poza aspektem czysto księgowym nie mniej ważny jest wizerunek klubu.

Otwarty konflikt między zarządem, a kibicami zdecydowanie nie służy tworzeniu pozytywnego klimatu. Jeśli ostatnią rundę w rozgrywkach trzeciej ligi zapamiętamy w takim wykonaniu, to pytanie, czy kiedykolwiek odżyją ambicje, by znów rywalizować na tym poziomie – zastanawia się Radosław Baran.

Cóż, może z tej prowokacji wyjdzie coś dobrego. W poniedziałek jest walne zebranie klubu. Czy zarząd i prezes Adam Kokoszka wyciągną z tej historii jakieś wnioski?