Laweta pod ratuszem. „Bo nawigacja mówiła, że to tu!”

Taka historia. W piątkowe popołudnie pod bramę ratusza w Wadowicach podjechała laweta z przyczepą wyładowaną samochodami osobowymi. Zagraniczny kierowca wydawał się zaskoczony.
Plac Jana Pawła II w Wadowicach jest od czasu do czasu areną dziwnych zjawisk drogowych i w Wielki Piątek nie było inaczej.
Kierowca lawety z naczepą wyładowaną samochodami osobowymi wjechał na rynek wprost pod bramę Urzędu Miejskiego. Długi pojazd miał jednak problem z wykręceniem na wąską ulicę Krakowską i auto się zaklinowało.
Zagraniczny kierowca, który prowadził auto wydawał się całkowicie zaskoczony, a razem z nim wadowiczanie, którzy obserwowali jego kłopot.
Nawigacja mówiła, że to tu jest adres klienta. No przecież plac Jana Pawła II 23 – dziwił się szofer.
Na szczęście policjanci z wadowickiej drogówki pomogli kierowcy w opresji i pokierowali ruchem. Wcześniej jednak trzeba było poprosić wszystkich kierowców, którzy parkowali pod ratuszem o opuszczenie tego miejsca.
Samochód po kilkudziesięciu minutach skomplikowanych manewrów w końcu wydostał się z „klina”, w jakim utknął.
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








