Uczniowie przynoszą do szkół własne przyprawy. Mają dosyć „zdrowego jedzenia”

W powiecie nie ma praktycznie szkół ponadgimnazjalnych, które dobrze wypowiadają się o nowych przepisach żywieniowych. Za „zadowolone” można uznać tylko te, które w co najwyżej informują o wprowadzeniu zmian. Pozostali nie owijają w bawełnę „młodzież jest zbulwersowana tym, że wprowadzamy towary, których nie lubią”.
Po tym jak w życie weszło Rozporządzenie Ministra Zdrowia dotyczące żywienia uczniów w szkołach, Starostwo Powiatowe postanowiło zapytać podlegające mu placówki edukacyjne, o to jak radzą sobie z nowymi przepisami.
Tylko jedna ze szkół odpisała, że nic, oprócz asortymentu, się nie zmieniło. Zespół Szkół nr 3 ( ul. Wojska Polskiego) w Wadowicach ma sklepik, który prowadzi powołana do tego spółdzielnia uczniowska. Asortyment został dostosowany do nowych wymogów, tak samo jak na stołówce. Intendenci nie zanotowali spadku zainteresowania posiłkami. Tutaj jednak kończy się sielanka. Spora część szkół ponadgimnazjalnych bowiem zgłasza spore kłopoty w związku z nowymi przepisami żywieniowymi.
Zespół Szkół nr 2 w Andrychowie ma nowego najemcę sklepiku, automat z napojami został wyłączony z użytku. I LO im. Marcina Wadowity w Wadowicach, poinformowało, że dotychczasowy najemca zmienił asortyment na wymagany przez nowe przepisy żywieniowe. „Sprzedaż artykułów w sklepiku nieznacznie spadła”- informuje dyrekcja szkoły. Podobnie jest w LO im Marii Curie Skłodowskiej w Andrychowie. Choć sklepik w tej szkole funkcjonuje, to liczy się ze zmniejszeniem dochodów.
Zespół Szkół nr 2 w Wadowicach ( ul. Zegadłowicza) odnotował gwałtowny spadek zainteresowania produktami oferowanymi przez sklepik.
Uczniowie, szczególnie pełnoletni, narzekają na asortyment i brak możliwości zakupu np. kawy, zapiekanki czy drożdżówki – opisuje sytuację dyrekcja placówki.
W tej szkole uczniowie najgłośniej sygnalizują swoje niezadowolenie. Mówią, że nowa ustawa pozbawia ich możliwości decydowania o sobie. Wprowadzenie „zdrowej żywności” spowodowało wzrost cen na nią w sklepiku. Uczniowie przynoszą ze sobą napoje, batony itp.
Dyrekcja nie ukrywa, że zdarzają się przypadki opuszczania terenu szkoły i robienia zakupów w pobliskich sklepach. Właścicielka sklepu w tej szkole bierze pod uwagę zamknięcie swojej działalności z pierwszym dniem nowego roku. Jednocześnie w szkole nie ma automatów z napojami i słodyczami. Podobnie sytuacja ma się w szkolnej stołówce, gdzie intendentka dopasowuje menu do wymogów ustawy, ale takie, „zdrowsze” jedzenie nie smakuje uczniom. Jak zapewniają w szkole „zdarzają się przypadki przynoszenia przez uczniów własnych przypraw”.
Wydaje się, że wprowadzenie ustawy nastąpiło za szybko, bez dopasowania jej do typów szkół i wzięcia pod uwagę ich specyfiki. W naszej placówce spora cześć młodzieży to osoby dorosłe, stąd pojawiają się problemy – odpowiada Starostwu Powiatowemu w Wadowicach dyrekcja szkoły.
Do podobnych wniosków dochodzi dyrekcja Zespołu Szkół nr 1 w Andrychowie. Tutaj, tak samo jak i w wadowickim ekonomiku, sklepik szkolny prowadzi uczniowska spółdzielnia. Jak do tej pory asortyment był bardzo zróżnicowany, a ceny zachęcały uczniów do kupowania w szkole. Tymczasem nowe rozporządzenie spowodowało, że ilość produktów zminimalizowano, a te które zostały wydają się mało atrakcyjne dla uczniów.
Szkoła jest otwarta. Młodzież ma zajęcia na warsztatach szkolnych i korzysta z okazji aby odwiedzić okoliczne sklepy, które znajdują się w okolicy 100m od placówki. Młodzież jest zbulwersowana tym, że wprowadzamy towary, których nie lubią i nie będą kupować – opisuje starostwu sytuację dyrekcja ZS nr 1 w Andrychowie.
Aby uczniowie z chęcią sięgali po asortyment oferowany w sklepiku, i jednocześnie pieniądze zostały w szkole, a nie u pobliskich sprzedawców, szkoła doradza się specjalistów. Przygotowała nawet listę produktów, którą chciałaby u siebie wprowadzić. Czeka jednak na akceptację ze strony Ministerstwa Zdrowia.
W takich szkołach jak ta, czyli technicznych, szkolny sklepik to nie tylko miejsce nabywania jedzenia, ale także poszerzania swojej wiedzy handlowej. Nowe przepisy mają więc wpływ nie tylko na zdrowie uczniów, ale także na finanse szkoły, i aspekt edukacyjny.
Inny problem, który zauważa dyrekcja ZSiPO w Kalwarii Zebrzydowskiej, jest ograniczenie środków z wynajmowania przestrzeni handlowej na terenie szkoły. Tutaj najemca sklepiku też ma zamiar zrezygnować z prowadzenia swojej działalności.
Szkoła nie będzie pozyskiwała dochodów za wynajem pomieszczenia na bufet/sklepik szkolny, które w tym przypadku wyniosłyby ok. 12 500 zł rocznie, co stanowi dużą stratę – naświetla sprawę władzom powiatu dyrekcja ZSiPO w Kalwarii Zebrzydowskiej.
Dodatkowo, jak celnie zauważa dyrektor, brak sklepiku w szkole powodować będzie to, że młodzież na przerwach opuszczać będzie teren placówki „w celu zaopatrzenia się w jedzenie w pobliskich sklepach”. To stanowić może zagrożenie dla ich bezpieczeństwa.
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








