Wadowickie „wąskie gardło” wściekło kierowców. Z Kleczy do centrum w godzinę!

Choć wtorek (2.01) to dzień tak zwanych powrotów z imprez sylwestrowych, to jednak nie można wszystkiego zwalać właśnie na ten fakt. Przez Wadowice wiedzie jeden z głównych traktów tranzytowych na Śląsk i ewidentnie brakuje tutaj kilku pasów jezdni. Dało się to odczuć w drugim dniu nowego roku.
Nie da się ukryć, że w godzinach popołudniowych, zwłaszcza w weekendy, na wadowickich drogach krajowych trwa armagedon. We wtorek (2.01,) dodatkowy ruch osób wracających z imprez sylwestrowych w górach, pokazał jak bardzo potrzebne są tutaj dodatkowe pasy jezdni szybkiego ruchu.
Kilkukilometrowe korki ciągnęły się od Kleczy (wiaduktu) do Wadowic. Ludzie stali w miejscu nawet po kilkadziesiąt minut. Wąskie, wadowickie gardło ani drgnęło.
Jednym ze świadków, który postanowił opisać złą sytuację dojazdową, był starosta wadowicki Bartosz Kaliński.
Właśnie wracam z Kleczy do Wadowic. Kilkukilometrowy wypad zmienił się w wyprawę. Po 20 minutach w korku sprawdziłem co wujek Google ma do powiedzenia. Ze względu na korek (kolejne 27 minut!) zaproponował najszybszą trasę z Kleczy do Wadowic przez… Roków i Tomice! (Od Tomic niewiele lepiej). To dzieje się naprawdę. Ostatecznie całą 4,5 km trasę na ul. Batorego przejechałem w godzinę! – napisał na swoim profilu Facebook starosta.
Samorządowiec nie ukrywa, że kolejne uspokajające komunikaty służb drogowych miasta niewiele tu pomagają.
Chcesz, abyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas. Listy od Internautów już wielokrotnie nas inspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Napisz do Nas: portal@wadowice24.pl








